piątek, 29 stycznia 2016

Trip to Poznań

Cześć. Jak wam minął ostatni tydzień? Mi udanie, co za chwilę się sami przekonacie.
 
W tym tygodniu, w środę miałem okazję pojechać do Poznania. Było nieziemsko. Podróżowałem Kolejami Wielkopolskimi. Przyznam, że są bardzo dobre, lecz obsługa, niekoniecznie. Nie chcę się skarżyć, ale pani konduktor była wredna i niemiła. Nie ma co się dziwić, że jest tyle nienawiści na świecie. Podróż umiliłem sobie książka pt.                 " Z archiwum X" . Wciągnąłem się w rozwiązywanie tajemniczych spraw ze Scully i Mulderem. W ten sposób 45 minut minęło jak z bicza strzelić. W mojej wyprawie towarzyszyły mi niezwykłe przyjaciółki, które pozdrawiam.
 
Wyjazd był typowym zakupowym szaleństwem. Chodziłem od sklepów do sklepów. Byłem w City Centre jak i Starym Browarze. Odwiedziłem Empik i kilka księgarni. Moją zdobyczą stała się książka Mikołaja Marcela pt. " Niemartwi".
 
 
 

Odwiedziłem także centrum mangi - Yatta. Chociaż nie jestem fanem mang, anime i tym podobnym znalazłem coś dla siebie. Chciałem kupić komiks The Walking Dead, ale uznałem , że nie wydam ponad czterdziestu złotych. Z Yatty wyszedłem z pustymi rękoma, ale moje towarzyszki wręcz przeciwnie. Popołudnie spędziłem chodząc po sklepach plastycznych i rockowych. Niestety, nie udało mi się upolować nowych lenonków. Skorzystałem z okazji i zjadłem sushi, w japońskiej restauracji. Od razu mówię -  nie przypdało mi to gustu.
 
 
 

Od późnego popołudnia byłem w City Center, gdzie oglądałem wystawy. Nie kupiłem żadnych ubrań, ponieważ nie miałem ochoty chodzić po H & M i tym podobnym. Na razie poszukuję płaszcza, czarnego i długiego.
 
 
Zrobiłem sobie selfie i nie zgadniecie gdzie. W sklepie zoologicznym . Zakochałem się szczurach. Są takie urocze. Ahh... Powrót był lepszy niż przyjazd. Może dlatego, że pani konduktor się zmieniła. Do domu wróciłem szczęśliwy, z bolącymi nogami. Jak na razie nie mam ochoty chodzić po galeriach. Zmęczyły mnie.
Obiecałem sobie, że częściej będę dokądś wyjeżdżać.

Dobrze, to już koniec. Życzę miłych ferii ( moje dobiegają powoli do końca).
Do zobaczenia,
Krzysiek Tom
 
***
 
Post ten dedykuję mojej fance Sandrze Dz. , która przysłała mi bardzą miłą wiadomość. Cieszę się, że mój blog zyskuję wiernych czytelników. Kocham Was <3
 

 
 
 





piątek, 22 stycznia 2016

Image #6 - In my crazy world

Cześć. Dzisiaj specjalnie dla was mam moją najnowszą, można by rzec sesję. Przyznam się, że zdjęcia zostały zrobione we wrześniu ubiegłego roku, dzień przed wyjazdem na wymianę. Nie zostały opublikowane, ponieważ wystąpiły pewne problemy. Za obiektywem stanęła Yumi. Możecie ją pamiętać z mojej pierwszej sesji " Dark", wtedy jeszcze pod nazwą Jula Photo.
 
Plener, gdzie odbyłem sesję znajdował się w moim rodzinnym mieście, Witkowie, w parku, zwanego przez miejscowych strzelnicą. Rzeczywiście, nie mogłem lepiej wybrać. Zobaczycie to na kolejnych zdjęciach .
 
Podczas robienia zdjęć przyświecało nam słońce ( co widać ) i trochę ciepełka. Wybierając outfit nie kierowałem się niczym. Chciałem, żeby było wygodnie, dopasowane kolorystycznie i oczywiście trochę mrocznie. Więc dlatego założyłem prosty czarny T - shirt, kupiony za 20 zł, czarne spodnie, bluzę, którą noszę często oraz buty w tonacji czerni i bieli. Nie byłbym sobą, gdybym nie dobrał bym dodatków. Naturalnie lenonki, nieodłączny kompan każdej sesji. Wybrałem również bransoletkę, którą wygrzebałem z pudła. Przyznam się bez bicia, jest ona z BRAVO ( z tego magazynu ). Pomyślałem, iż będzie doskonale dopełniać cały strój i chyba mi wyszło.
 
 
Tak, na zdjęciach uwielbiam naturę i jedność z nią. Ktoś kiedyś mi napisał, żebym zrobił szałas z liści i tam zamieszkał. Niezły żart. Jak wiecie na zdjęciach uwielbiam mrok, może być go dużo lub bardzo mało, ale ma być. Sądzę, że te fotki mają to coś w sobie. Trudno mi zdefiniować, lecz jest trochę mroku. Oto jest dowód, że możemy go wyciągnąć z najprostszych rzeczy. Nieoceniona Yumi zaproponowała mi pewien pomysł, żeby zdjęcia nie były do końca tak idealne. Początkowo, myślałem: oszalała, jednak zgodziłem się. Wyszło nieziemsko. Te rozmycia przypominają mi jakby inny świat. Magiczny, rzekłbym. Dodatkowo, ta przestrzeń zieleni wzmacnia ten efekt.
 
Jeśli oglądając sesję uznasz, iż jest to niechlujstwo, to się mylisz. Jest to celowy zabieg.
 
Kolejne zdjęcie z drzewem :)
 
Zauważyłem, że mam tendencję do przynajmniej jednego zdjęcia z złożonymi rękoma. Nie wiem skąd, ale mi się to podoba. Ni religijne, ni satanistyczne, jak kiedyś powiedziałem.
 
Przekleństwem moich sesji, nie jest pogoda tylko włosy. Nawet nie wiem jakbym się starł jest nieład, który kocham. Możecie go zauważyć w kilku miejscach. Jeden plus - nadaje zdjęciom pazur. Tutaj na fotografii  rządzą lenonki.
 
Te zdjęcie kocham. Pokazuję tutaj swoją prawdziwą naturę. Nie powiem wam jaką. To tajemnica. Yumi uchwyciła niesamowity efekt promieni słonecznych. Analizując zdjęcie, Yumi powiedziała, że przypominam  jej wampira, który próbuję się uchronić w cieniu przed słońcem. Przyznaję, trochę prawdy w tym jest.
 
Powoli zbliżam się do końca. Wiem, mi też jest smutno, ale mam jeszcze do was kilka smakowitych kąsków. Są ferie i wracam do kreatywnego odpoczynku i walki z katarem. Zostawiam jeszcze jedno zdjęcie. Miłych ferii,
 
Krzysiek Tom
 
 
 
 
 

piątek, 15 stycznia 2016

American Horror Story Hotel - Czyżby koniec?

   Cześć. Z pewnością każdy z was lubi oglądać filmy czy też seriale. Ja uwielbiam horrory i grozę, chociaż innymi gatunkami nie gardzę. Dziś chcę podsumować piąty sezon American Horror Story: Hotel.
 
 
 
   Wczoraj na kanale Fox była premiera finału Hotelu. Teraz, z perspektywy czasu, sądzę, że był to sezon bardzo dobry. Niestety, w porównaniu z np. Asylum, wypadł średnio. W pierwszym poście, w którym opisywałem AHS, wymieniłem kilka rzeczy, można by rzec motywów przewodnich sezonu. Wszystkie się sprawdziły. Był ostry seks, brutalność, mordy.
 
   Ogólnie akcja serialu odbywała się w Hotelu Cortez, gdzie mieszkały duchy i wampiry. O zachwyt przyprawiła mnie rola Hrabiny, w którą wcieliła się Lady Gaga. Ciekawostkę jaką dodam, to że Gaga z właśnie tą rolę zdobyła Złotego Globa. Hrabina Elizabeth miały wielu kochanków, ale naprawdę kochała Donovana. Elizabeth prawie w każdym odcinku kogoś zabijała oraz uprawiała seks. Każda istota w przebywająca w hotelu pałała żądzą zemsty i mordu. Skoro sezon dobiegł do końca, to mogę zdradzić, że główną bohaterkę zastrzelą i obetną głowę. Ale spokojnie, powróci jako duch. Jak to możliwe? Już wam mówię. Każdy, który w tym Hotelu umarł, zostawał w nim jako duch.
 



   
 
   Muszę przyznać, że rolę były dobrane do aktorów perfekcyjnie, lecz z jednym wyjątkiem. Rola Sally, którą zagrała Sarah Paulson nie pasowała do niej, ponieważ zawsze grała kobiety spokojne, a zarazem zabójcze.

   
 
 
   Jak zakończył się sezon? Z tego co czytałem, internauci pisali, że zakończenie jest słabe. Ja uważam inaczej. Było idealne. Zostawiało ( przynajmniej we mnie) ziarenko tajemniczości i niepokoju oraz ciekawość, co dalej się stanie z hotelem. Niestety, możemy już sobie sami dopowiadać. Sezon zakończył się słowami Hrabiny do napotkanego chłopaka: " Ładny masz podbródek" . Zdradzę, iż zakończenie pierwszego odcinka Hotelu, też właśnie kończą te słowa.
 
 



Nie zabrakło powrotów. Z przykrością stwierdzam, że gościem specjalnym nie była Jessica Lange. Ale była to Gabourey Sidibe. Możecie ją pamiętać jako wiedźmę z American Horror Story: Sabat.
 
 
 
 
Po raz ostatni przypomnijmy sobie obsadę i twórców:
 

Kathy Bates Iris



 
Sarah Paulson Hypodermic Sally
 
Evan Peters James March
 
 
Wes Bentley John Lowe



 
Matt  Bomer Donovan
 
Chloë Sevigny Alex Lowe


 
Denis O'Hare Liz Taylor



 
Cheyenne Jackson Will Drake



 
Angela Bassett Ramona Royale



 
Lady GaGa Hrabina



 
Mare Winningham Panna Hazel Evers



 
Lennon Henry Holden Lowe
 
Finn Wittrock Tristan Duffy / Rudolph Valentino



 
 
Twórcy :

 
 
Ryan Murphy
 
 
Brad Falchuk

Oto najlepsza piosenka użyta do sezonu


"Tear you Apart "
 
 
***
Mam nadzieję, że zachęciłem do American Horror Story.
 
Tutaj macie link do pierwszego postu do AHS.

 

 
 
 

 


 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

piątek, 8 stycznia 2016

W zwierciadle grozy - wywiad z Łukaszem Henelem

 
Przeprowadzam wywiad z pisarzem grozy oraz fantastyki - Łukaszem Henelem, urodzonym 1 stycznia 1980 roku . Twórca wielu powieści grozy m.in. " On", oraz „Podziemne miasto”. Ten niezwykły pisarz potrafi stworzyć atmosferę strachu, który przerazi najbardziej odważnych.
 
 
 
K: Dzień dobry. Czy mogę się zwracać do Pana na ty?
 
 
H: Oczywiście!
 
K: To dobrze. Zacznę od banalnego pytania. Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z pisarstwem?
 
H: Jeszcze w dzieciństwie. Dokładnie nie pamiętam. Wówczas nie miałem rzecz jasna pojęcia o literackim warsztacie. Wstyd się przyznać, ale robiłem mnóstwo błędów ortograficznych. To pokazuje, że człowiek nie rodzi się pisarzem. Wszystkiego trzeba się wyuczyć i od czegoś zacząć.
 
K: A od czego?
 
H: W moim przypadku były to próby opisywania własnych przeżyć prowadzone w dużym zeszycie. Mam go gdzieś do tej pory. Nie wymyślałem historyjek, po prostu próbowałem zapisywać to, co mi się przytrafiało. Było to więc coś na kształt pamiętnika.
 
K: O czym był Twój pierwszy tekst?
 
H: Jeden z pierwszych tekstów to moje spisane wspomnienia z wycieczki do Krakowa. Miałem wtedy dziesięć lat. Już wtedy to miasto zrobiło na mnie wrażenie. W czasie szkoły średniej porzuciłem pisanie. To znaczy ograniczyłem się do wypracowań na konkretne tematy, które zadawała nam polonistka. Dopiero na studiach poważniej zabrałem się do opowiadań. Część z nich mam gdzieś poupychane w szufladach lub zagubione w otchłani zapomnianych dyskietek i popsutych komputerów.
 
 
K: Przeczytałem, że jesteś filozofem. Co Ciebie nakłoniło, żeby wybrać właśnie taki kierunek studiów? Nie ukrywajmy, jest on dość ciężki.
 
H: Z jednej strony traktuję określenie „filozof” jako pewnego rodzaju powód do dumy. Z drugiej strony uważam, że każdy człowiek jest w gruncie rzeczy filozofem i nie ma w tym niczego niezwykłego. Każdy zadaje sobie podstawowe pytania: po co żyję, co jest ważne, co czeka mnie po śmierci, co mam robić, żeby być dobrym człowiekiem? Mnie te sprawy nurtowały i nurtują w dość dużym stopniu, więc wybrałem taki a nie inny kierunek studiów. Chyba liczyłem, że znajdę odpowiedzi na te wszystkie pytania. Ale nie znalazłem. Jednak nie żałuję tej „podjętej drogi”. Czasem idzie się nie po to by dokądś dojść, ale żeby iść.
 
K: Z jaką książką kojarzysz swoje dzieciństwo?
 
H: Ha, tu Cię zaskoczę. Wyobraź sobie, że wcale nie był to horror ;) Bardzo podobała mi się książka „Tajna misja Hipoteusza Grippy i gadatliwego psa Artakserksesa”.
 
K: Dlaczego?
 
H: Była bardzo oryginalna, tak przynajmniej ją wtedy odbierałem. Opowiadała historię zwykłego urzędnika i jego gadającego psa, którzy mają za zadanie powstrzymać pewnego złoczyńcę. Szczególnie podobał mi się gadający pies. Chciałbym mieć takiego.
 
K: Czy długo szukałeś wydawcy czy sam zapukał do Twoich drzwi?
 
H: Sam musiałem go znaleźć. Gdy zacząłem już szukać na serio znalazłem go względnie szybko. Rozesłałem swoje teksty i odezwało się do mnie kilka wydawnictw z propozycjami publikacji książki. Wybrałem tę najbardziej korzystną.
 
K: Skąd bierzesz inspirację do pisania? Nie ukrywam, że bardzo mnie to ciekawi.
 
H: To przychodzi samo, najczęściej podczas długich spacerów. Najbardziej lubię pójść w jakieś odludne miejsce, emanujące tajemniczością. Często jest to las lub park. Włóczę się tam aż do zmroku i wyobrażam sobie różne historie. Zastanawiam się, co też mogłoby spotkać moich bohaterów.
 
K: Czytałem wiele Twoich powieści, ale najbardziej, która została mi w pamięci to książka " On". Istna perfekcja grozy. Skąd pomysł, że to właśnie ksiądz ma być tym złym (dodam, że chodzi o zakończenie)?
 
H: Prawdę mówiąc nie powinniśmy chyba tego zdradzać, gdyż jest to coś co wyjaśnia się dopiero w toku lektury… Niemniej mówi się, że najciemniej jest pod latarnią. To stary chwyt, dobrze jest uczynić czarnym charakterem kogoś, po kim nikt się tego nie spodziewa. Poza tym ksiądz jest w moim odczuciu dość niezwykłą postacią. Kimś kto niejako z racji wykonywanego „zawodu” porusza się na granicy świata materialnego i duchowego. Przyszło mi również do głowy, że zły duch wcielając się w postać kapłana zachowałby się zwodniczo i drwiąco, a to przecież byłoby w jego stylu, nieprawdaż?
 
K: Wyobraź sobie, że musisz wybrać jedną powieść, która będzie światem rzeczywistym ( w którym my śmiertelnicy przyszłoby nam żyć)? Dlaczego?
 
H: Obawiam się, że byłoby trudno. W większości książek które przeczytałem dzieje się wiele strasznych rzeczy i nie są to wcale przyjazne światy. Czasem zastanawiałem się jednak, jak by to było spróbować żyć na bezludnej wyspie. Gdyby każdy z nas tego spróbował. Może zatem „Przypadki Robinsona Crusoe”? Przynajmniej na jakiś czas, zanim zaczęlibyśmy znów tęsknić za sobą nawzajem…
 
K: Jakie są Twoje pasje oprócz pisania, oczywiście.
 
H: Jak już wspominałem… lubię spacery. Czasem podczas nich można zauważyć coś ciekawego. Ostatnio na przykład odkryłem opuszczoną cegielnię. Wszedłem do środka, porobiłem sporo zdjęć telefonem. To jedno z tych miejsc, które swoją atmosferą mogą zainspirować pisarza powieści grozy. A więc kontrolowane i dozowane włóczęgostwo w małej skali. Ponadto jazda na rowerze i samochodem. Oczywiście bez celu, dla samego delektowania się przemieszczaniem. Cel psuje całą zabawę. No i książki. Czytanie w przerwach między pisaniem.
 
K: Czy aktualnie tworzysz coś nowego? Czy możesz zdradzić chociaż trochę, np. tematykę?
 
H: Tak, obecnie pracuję nad kolejną powieścią grozy pod roboczym tytułem „Wampirzyca”. Akcja będzie rozgrywała się w okolicach Wałbrzycha, w Górach Sowich. Jednym z motywów przewodnich będzie nawiedzone schronisko i postać tajemniczej zjawy snującej się po okolicznych lasach. Jak zwykle będzie sporo niewyjaśnionych sekretów i zjawisk paranormalnych.
 
K: Odkąd przeprowadzam wywiady ostatnie pytanie brzmi następująco: jakie masz rady dla początkujących pisarzy?
 
H:Przede wszystkim jak najwięcej czytać. Potem próbować samemu pisać i nie zrażać się niepowodzeniami. Mieć oczy szeroko otwarte. Starać się dostrzegać ciekawe miejsca i ludzi. Potem można to wykorzystać w powieści. Koniecznie trzeba dawać swoje teksty do przejrzenia komuś krytycznie nastawionemu, by wytknął nam ewentualne błędy. Taka krytyka jest bardzo potrzebna, pod warunkiem, że nie jest druzgocąca. Musisz chcieć zostać pisarzem i dążyć do tego wytrwale. Wtedy wszystko jest możliwe.
 
K: Dziękuję Łukaszu za wywiad, jesteś niezwykle inspirującym człowiekiem.
 
H:Miło mi to słyszeć!
 
K: Do widzenia.
 
H:Do widzenia!
 
 
***
Rozmawiał Krzysztof Lipiński

 

 




środa, 30 grudnia 2015

Grudzień z książką.

Cześć. Witam Was w ostatnim poście w roku 2015. Wow, ale ten czas minął. Dobra, dzisiaj nie o tym.

Przychodzę tutaj z pytaniem jak wam minęły święta? No cóż, mi bardzo dobrze. Dużo czasu spędzonego z rodziną, przyjaciółmi. Oczywiście zdobyłem dodatkowe kilogramy, z pewnością nie tylko ja.
 
 
 
Dzisiaj chcę podsumować grudzień z książką. Nie miałem ochoty i sumienia robić podsumowania roku. Nie potrafiłbym wybrać, która książka była najlepsza, a która flopem. Każda z nich miała coś, co pozostawiła cząstkę w moim sercu. Wracając do tematu. W tym miesiącu miałem najwięcej czasu, by móc poczytać, ale również, żeby kupować i dostawać książki. Z każdym tygodniem na mojej półce pojawiała się jakaś powieść bądź antologia. Niekiedy, nawet osobiście podpisana przez autora.
 
Oto one:
 
 
" Bazar złych snów"  Stephena Kinga był prezentem od moich rodziców. Najnowsza antologia mistrza grozy. Już po samej okładce chodzą mi dreszcze po plecach. Mam nadzieję , że opowiadania będą jeszcze straszniejsze.








"Alicja. Królowa zombi" Geny Showalter to ostatnia część cyklu opisująca przygody pięknej Alicji. Jest to również prezent. Na moim blogu pojawiła się recenzja pierwszego tomu, zapraszam do przeczytania. " Wszyscy jesteśmy szaleni!" - Szczera prawda.

Link:
http://krzysiektom.blogspot.com/2015/04/reviews-part-1.html





" Równowaga" Pawła Łeśniaka. Powieść tą kupiłem w bardzo okazjonalnej cenie 9,99. Była okazja, więc brałem. Dodatkowo uwielbiam twórczość tego autora. Zapraszam również do przeczytania wywiadu z autorem na moim blogu. http://krzysiektom.blogspot.com/2015/11/wywiad-pawe-lesniak.htm








" Przed północą " Pawła Leśniaka. Kolejna powieść autora. Najnowsza, rzekłbym. Tą książkę dostałem w podziękowaniu za wywiad. Jak ja kocham, to co robię !









Autor był tak miły i podpisał mi książkę wraz dedykacją. Dziękuję.













" Trzy lata strachu" Sylwii Błach. Z tej antologii cieszę się najbardziej. Kocham twórczość utalentowanej Sylwii. Książka ta jest podsumowaniem trzech lat działalności młodej pisarki. Nic więcej nie będę zradzać, ale te dzieło jest obłędne. Przeczytałem je z gęsią skórką, ale szkoda, że tak szybko się skończyło. Pisarka złożyła swój podpis z dedykacją, lecz postanowiłem, że nie chcę wam tego pokazywać. Uważam, iż jest zbyt prywatne. Może innym razem.


 
 
***
Zbliżamy się do końca tego postu i tego roku. Więc życzę Wam wspaniałego sylwestra ( proszę, nie pijcie dużo ) i jeszcze bardziej udanego Nowego Roku 2016.
 
Ściskam,
 
Krzysiek Tom
 

 







 
 



środa, 23 grudnia 2015

Christmas style

Cześć. Witam Was w ostatnim poście przed świętami. Dzisiaj będzie świątecznie i radośnie.

Tegoroczne święta Bożego Narodzenia chcę spędzić w gronie rodzinnym ( jak zwykle). Kocham ten czas, ponieważ mogę wtedy porozmawiać i pośmiać się z najbliższymi. A o dwunastej, jak co roku, wybrać się na pasterkę.
 
Uważam , że prezenty nie się najważniejsze, są tylko one drobnym dodatkiem do całego szczęścia. Z biegiem lat to zrozumiałem, bo dojrzałem. Chociaż nadal wierzę w staruszka z białą brodą, ubranego w czerwony strój, jeżdżącego na saniach zaprzężonych w renifery. W całym Bożym Narodzeniu kocham nastrój jaki panuję - błogi, rodzinny, bez kłótni. Do pełnego szczęścia brakuję mi śniegu. Co to za święta bez śniegu? Kiedy miałem pięć może sześć lat , lubiłem patrzeć przed wigilią przez okno i podziwiać biały puch lecący z nieba. Rozumiem, iż niektórzy nie lubią śniegu, ale czy wyobrażamy sobie lato bez słońca? Nie, więc w zimę musi być śnieg. Koniec. Kropka.

Tradycją w moim domu rodzinnym jest to, że w drugi dzień świąt odwiedzamy moich wujków, mieszkających na wsi. Uwielbiam te wypady. Nie wiem dlaczego, ale są inne, porównywając do innych w roku, cóż magia świąt. Nie odłącznym elementem w święta jest naturalnie choinka, żywa, nie sztuczna. Nie nawidzę sztucznych choinek. Dlaczego? A bo prawdziwa choinka "rozsyła" po domu swój piękny zapach igliwia.

Kocham moment, kiedy w moim domu zaczyna się dekorowanie. Przywieszanie łańcuchów, różnych świątecznych bibelotek, obrazków na szyby, wspólne ubieranie choinki. Od kiedy sięgam pamięcią spałem zawsze przy zapalonych światełkach choinkowych, taki kaprys, który został mi do dziś i pozostanie przez następne wiele lat ( mam taką nadzieję).

W ostatnim czasie uczestniczyłem w wielu wigiliach, zarówno klasowych jak i innych. Obejrzałem przepiękne i wzruszające jasełka. W jednym przedstawieniu nawet moja skromna osoba zagrała. Wcieliłem się w rolę Freda. Nie mój charakter, nic wspólnego ze mną. Właśnie to w aktorstwie jest piękne, że możemy wścielać się w różne postacie. Owa inscenizacja była na podstawie powieści C. Dickensa " Opowieść wigilijna". Łapcie trochę zdjęć.
 
fot. Pani Justyna
PS. Mówiłem, żebyście zeszły z kadru

 
 
***
Powoli zbliżamy się do końca, a na czubek choinki zostawiłem dla Was życzenia:
 
Z okazji Bożego Narodzenia życzę wszystkim spokojnych, radosnych świąt. Spędzonych w gronie rodziny, z uśmiechami na twarzy. Żebyście przez cały rok nosili te ciepło, które mamy podczas Bożego Narodzenia. A żeby święta były trochę szczęśliwsze , życzę bogatego gwiazdora.
Hohoho, wesołych świąt.

 
 
 
 
 
 
 

piątek, 18 grudnia 2015

Give me like.

   Cześć. Dzisiaj chcę poruszyć kwestię bardzo ważną, a za razem banalną, a mianowicie " like". Tak, właśnie o tym.
  

 
   W ostatnim czasie poruszyła mnie kwestia lansu przez tzw.
" like". W komentarzu na Facebooku, jedna dziewczyna naspisał mi pod zdjęciem dlaczego mam tak mało lajków. Ja chcę zadać jedno pytanie. Czy ten kciuk w górę tak dużo znaczy? U większości chyba tak. Z własnej obserwacji widziałem różne sytuacje. Najbardziej absurdalną była ta, kiedy dziewczyna oznajmiła, że jeżeli nie będzie miała 50 lajków pod zdjęciem to je usunię. Nie rozumiałem tego, bo zdjęcie miała piękne i wyjątkowe. Jest to dowód, że większości ludzi wstawia zdjęcia, po to aby mieć jak najwięcej lajków. Z pewnością myślą oni , że jeśli uzyskają 200 like, to staną się bardziej sławniejsi i wyjątkowi. Guzik prawda. Lajki nie są wyznacznikiem sukcesu.

   Znam osobę, która powiedziała mi, że jestem kiepski, bo mam niezbyt dużo lajków pod zdjęciem. Zbytnio się tym nie przejąłem, bo po co. Ów człowiek myślał, że właśnie przez "like" będzie bardziej popularniejszy i chyba mądrzejszy. Ha, ha, ha. Mylna prawda. Dodam, iż ta osoba nie grzeszy inteligencją oraz jest nieco prymitywna.

   Uważam, że moje pokolenie dąży do sławy. Jest to prawdą. Sam do niej dąże, ale nie krytykuję ludzi ze względu na mało lajków pod zdjęciem czy też postem. Nie jestem aż tak ograniczony. Na szczęście jedna z moich czytelniczek stanęła w mojej obronie. Wielkie dzięki.

  Oczywiście nie sądzę, że jeśli ktoś ma dużo lajków pod zdjęciem jest osobą ograniczoną. Chodzi mi o ludzi, którzy sądzą, iż lajki to wszystko. Myślę, że nie dadzą one nikomu sławy i popularności. Liczy się nasza kreatywność i pomysłowość. Więc nie przejmujcie się uwagami takiego typu, bo są one nie warte uwagi oraz zainteresowania. Z pewnością Ci, którzy lubią Ciebie i szanują, docenią to co robisz, bez patrzenia na kciuk w górę.

   Uważam, że każdy z nas tworzy na różnych portalach społecznościowych swoją własną historię, więc każdy z osobna jest osobą wyjątkową, nawet te osobnikki, którzy Ciebie krykują. A jeśli chcecie dzielić się swoimi przemyśleniami, pomysłami załóżcie na przykład bloga. W tej sferze na pewno zostaniecie docenieni.

   Podsumowując - nie oceniajcie kogoś z kategori: "ile ma lajków". Popatrzcie na dane posty, zdjęcia. Może przekazują coś ważnego, coś więcej, głębszą myśl. Ja nie umieszczam postów, zdjęć po to,  żeby mieć like, umiesczam je, po to, aby poinformować, a zdjęciami wzbudzić głębszą myśl i zainteresowania.

 
Pamiętaj...

Bądź sobą, to czyni Cię niezwykłym.